Kolczyki zrobione są z pojedyńczych fragmentów warszawskich ulotek agencji towarzyskich pozbieranych z ulicy, złożone w mini-kolaże i zalaminowane, wycięte ręcznie.
projekt i wykonanie: Dorota Halicka
Cena: 99.00 zł
Kolczyki zrobione są z pojedyńczych fragmentów warszawskich ulotek agencji towarzyskich pozbieranych z ulicy, złożone w mini-kolaże i zalaminowane, wycięte ręcznie.
projekt i wykonanie: Dorota Halicka
Cena: 99.00 zł
Służyć może do wykonywania szybkich przecinek w zarośniętym życiu (polecam z własnego doświadczenia). Siekiera Extra 700 gram najostrzejsza na świecie zabezpieczona filuternym aksamitem (komplet 1+1).
projekt i wykonanie: Magda Galas
Cena: 99.00 zł
Bliźniaczo naostrzone czekają, dla własnego bezpieczeństwa, owinięte w papier i liście, na dnie skrzynki. Na papierze napisany jest list, niedoszłego skrytobójcy, który kończy się mniej więcej tak:
Projekt/wykonanie: Ada Lisowska i Aneta Lis-Marcinkiewicz
Foto: Marta Sulkowska
Sprzedane
Możliwość dorobienia kolejnych sztuk




Futronos i Futropacha wymieniwszy poglądy na temat ogolonych, fuknęli zgodnie na tę gładkość i udali się na wyrafinowana kolację w Szczecinie.
ps. nasza dedykacja
Projekt/wykonanie golfika: Magda Galas
Cena: 60.00 zł



To są odlewy jednej z naszych ulubionych części ciała wykonane z żywicy, srebra i kamieni Svarowskiego.
A sarny na to patrzą z oddali i ciężko wzdychają. Uch Uch
Projekt/wykonanie: Ada Lisowska i Aneta Lis-Marcinkiewicz
Foto: Marta Sulkowska

Ach.. ale ja bym chciała ze swojej części ciała :)
aj brzmi groźnie ;D gdzie znajdę lisy? :)
durne pytanie, cofam, rano jest ;)
o matyldo, czyżby odważna klientka się w końcu znalazła? cudownie! :)
odważna nie, ale odwaga mi jest tu wcale nie potrzebna :)
przepiękne są te rzeczy. jak już będę zarabiać grube, soczyste złotówki to sobie sprawię takie!
To są odlewy jednej z naszych ulubionych części ciała wykonane z żywicy, srebra i kamieni Svarowskiego.
To są też stwory – metafory zatrzymania bądź uwięzienia w pamięci. Czy jest jakiś ratunek?
Projekt/wykonanie: Ada Lisowska i Aneta Lis-Marcinkiewicz
Foto: Marta Sulkowska
Cena za jedną sztukę
ej ten svarovski to zwykle oszukaństwo, a nie prawdziwy kamień. ale odciski wydają się być wiarygodne
nie lubimy, kiedy ktoś nas oskarża o “oszukaństwo”, z chęcią wysłuchamy Twojej wersji
ej ja svarovskiego oskarżam o oszukaństwo-podobno te kamienie to są z głowy wymyślone i wyhodowane w laboratorium a nie znalezione w matce ziemi-a jak coś co jest z głowy może być prawdziwe? np jakaś idea albo co… hmmm.
przypuszczam , że nawet svarovski jest wymyślony … przypuszczam , że nawet ja jestem wymyślona.
p.s
przepraszam, źle ujęłam wątek “oszukaństwa”
:)
Aaaaaaaaaaaaaaha,
bo my takie wrażliwe na swoim punkcie, egocentryczne jesteśmy i wszystko bierzemy do siebie i spać nie możemy…
a Svarowski to niech sobie nawet lepi sobie te kamienie z plasteliny, ważne, że są śliczne :)))
Pozwólcie, że przedstawię swoje zdanie, ponieważ b.b. valentine poruszyła ciekawą kwestię, która i mnie jako artystę, wypowiadającego się poprzez rzeźbę zajmuje.
“jak coś co jest z głowy może być prawdziwe?”
Owszem, może być prawdziwe. Z mojej głowy np. są rzeźby. Każda jest podparta wizją, przeżyciem, emocją, a więc tym, co jest prawdziwe. Sam jako człowiek też jestem prawdziwy (oczywiście można podejmować filozoficzne dysputy na temat rzeczywistości bytu), a więc wszystko, co ze mnie – jest prawdziwe i stanowi odzwierciedlenie mojego umysłu.
To tyle, co chciałem napisać odnośnie prawdziwości i nieprawdziwości.
Pozdrawiam Wszystkich :)
Tomek
och, bezsonność!- takoż moja wina jeszcze straszniejsza!
p.s.
:)
Ej, wy wszyscy czy jesteście prawdziwi i namacali? Czy jesteście prawdziwymi: egocentrykami, artystami, mandragorami (gdyż szukam prawdy, ale wydaje mi się, że tutaj jej nie znajdę)
Hej,
mądre pytanie,
podziw dla poszukiwań.
Ale muszę Ci na pisać, że każdy z nas poszukuje prawdy. Czasem nie godzimy się ze sobą, sprzeczamy, obrażamy, różnimy, a trzeba mieć też sporo odwagi, aby przyznać się do egocentryzmu, czy powiedzieć o sobie artysta/artystka. Myślisz, że jesteśmy zepsuci do cna? Sądzę, że prawdy trzeba poszukiwać we własnym wnętrzu. Jeśli dokonasz odkrycia jej cząsteczek będziesz żył w zgodzie ze sobą samym i spokojnie spojrzysz na siebie , a przede wszystkim nie będziesz tworzył relacji ja – inni. Bo na to mi wygląda, że tak obecnie masz.
Napisałeś “ej wy wszyscy”, a o sobie piszesz , że “szukasz prawdy” tak jakbyś był jedynym na świecie sprawiedliwym. Nieładnie tak.
Skąd wiesz, że my nie poszukujemy prawdy?
Ja również poszukuję, dlatego robię to, co robię. Moja sztuka (za to sformułowanie niektórzy są gotów człowieka “ukrzyżować”, ale dlatego, że jestem egocentryczny to znam własną wartość – czy to źle, dla Ciebie zapewne bardzo…) opiera się na poszukiwaniu prawdy. Dlatego nie wiem, dlaczego tak od razu wydaje Ci się, że prawdy tu nie znajdziesz. Może to Ty jesteś skrajnym egocentrykiem, który nie chce, czy może nie potrafi dostrzegać prawdy?
No i czy jesteś prawdziwy, używając w podpisie komentarza nazwy Soho Wo -Men ?
Pozdrawiam
Tomek Rogaliński (jak najbardziej prawdziwy, przynajmniej z imienia i nazwiska ;) )
o kłótnia. fajnie.
p.s.
ja tam jestem zepsuta.
ps.2
tomek ja nierelacja ja-inni , to niby ja- ja? :) bezsensu
bb valentine.
Ale to nie jest kłótnia. Tylko wymiana zdań.
Nie rozumiem o co chodzi Tobie z nierelacją.
bb valentine
z szacunku do Ciebie, Twojej Inności ( która na pewno jest Wartością, co do tego nie ma wątpliwości), Osoby muszę to napisać:
Nigdy nie rozumiem tego, co piszesz.
Dla mnie Twoje rozważania to zawsze daleko posunięta abstrakcja.
Pozdrawiam
zabrakło “k” po “ja”. to był skrót myślowy nt. dywagacji o relacjach, i o ich wartościowaniu, sprytnie, zakamuflowanym w zadniu konczącym sie na “obecnie tak masz”;
poza tym “inność” ma znaczenie pejoratywne, i fax paux, które popełniłeś w pierwszej części zdania, tylko miało swój negatywny efekt przez opróby tłumaczenia się w dalszej cześci ostatniej wypowiedzi
abstarakcja to abstrakcja bliska czy daleka, gdybym byla nadwrazliwym omnipotentem mogłabympoczuć sie dotknieta, i spławiona.
ale nie jestem i nie czuje.
żegnam!:)
Żegnam! :)
Jest tu admin. To ciekawe, jednak ktoś czuwa.
Panie Tomaszu, napisał Pan, że musi napisać… Mus bywa bolesny, jak i prawda: taka wyssana z palca i taka przeczytana w gazecie lokalnej np. Dodatku Nadbałtyckim, jak i taka którą przekazuje się szepcząc z ucha do ucha.
Co Pan ma na myśli pisząc w liczbie mnogiej o zepsuciu? Jest was więcej niż jeden prawdziwy tomek rogaliński? Naiwne to co Pan Pisze ( zmieniłem forme na Pan, bo teraz jestem w pracy i musze być oficjalny dopóki jestem w redakcji.) w tej niby-odpowiedzi. W tej ocenie mnie nastawionej na tandeciarską prowokację – z drugiej strony dobrze- styl wypowiedzi Pana, jest też prawdą o Panu.
I jestem jedynym na tym świecie sprawiedliwym, czy tobie, Panu, wam, komukolwiek się to podoba , czy nie. Po prostu tak jest.
Prawda, prawda, prawda – patrze i nadal nic szczerego nie widzę.
P.S.
So, so beautiful life.
Też się zastanawiam. Napisałem tylko , że nie rozumiem abstrakcyjnego myślenia bb valentine, do czego mam prawo. Nie zawsze można zrozumieć filozoficzne rozważania , a na pewno nie chcę się z nikim wdawać w kłótnie. Niestety z przykrością zauważam, że bb valentine tylko czeka na kłótnię. Daje temu znak, pisząc”kłótnia. fajnie”.
Jeśli chodzi o mnie w ogóle nie jestem zdenerwowany, obrażony. Fakt, kiedyś krótko uciąłem dyskusję , ale wynikało to z moich osobistych przekonań i poglądów na sprawy życia, śmierci, cierpienia, miłości (w którą wierzę, chcę wierzyć i nikt mi tego oczywiście nie zabrania).
Jako filuteryjczycy powinniśmy trzymać się razem, co nie znaczy, że nie możemy wyrażać swojego zdania.
Jednak powinniśmy oddzielić sztukę od wypowiedzi, komentarzy. Jedno nie może zachodzić na drugie, brakuje tu powagi i faktycznie można zrozumieć jednego z komentujących,ponieważ filuteria nawet w moim odczuciu jest za bardzo oniryczna. To jest ciekawe, ale może wypadałoby to zmienić. Nie chodzi o pompatyczną powagę, ale jednak My jako artyści, szanujący odbiorcę, moglibyśmy wreszcie wspólnie pokazać, że swoją pracę traktujemy poważnie i nie jest to niczym nieskromnym. Inaczej będziemy ciągle tkwić w jakiejś niemocy, kryć się przed tym, co wypowiadamy i co pokazujemy.
Ja poważnie traktuję swoją pracę.
Nie miałem zamiaru obrażać bb valentine, co więcej uważam, że napisałem jej prawdę (ale moją prawdę, z którą i jej osoba nie musi się zgadzać) . Natomiast fajnie, bo prosto i w przystępny sposób objaśniła mi to,o co ją prosiłem. Nie było to już tak filozoficzne wyjaśnienie, które przeczytać można, ale którego zrozumieć już się nie da. Czyli wychodzi na to, że wypowiedzi bb valentine potrafią być zrozumiałe. A to, że napisałem o jej Inności i to zaznaczam przez duże “I” to faktycznie tak uważam i cenię to sobie u niej.
Każdy z nas jest osobowością, ma swój charakter, jesteśmy uwrażliwieni bardziej, a może po prostu zdajemy sobie sprawę z własnej nadwrażliwości i to nas (mnie)może gubi.
Może i ja przesadnie przejąłem się tym, co napisała jedna z osób, która zadała pytanie, czy jesteśmy prawdziwi i namacalni, czy jesteśmy egocentrykami. Ale jednak przejąłem się i temat potraktowałem poważnie. A bb valentine, która jest współuczestniczką w działaniu filuterii (w sensie pisania tekstów) kwituje to – znowu cytat -”kłótnia. fajnie” To ja się pytam, czy bb valentine traktuje filuterię poważnie i ich członków, czy śmieje się w nos sobie i innym?
Niestety nie widzę jakiejś wspólnoty. Każdy z nas ma działać niezależnie, nie chodzi też o włażenie sobie w tyłek, tylko o jakieś poczucie przede wszystkim wsparcia. A tak to każdy rzepkę sobie skrobie, a co tam…
Moja odpowiedź na komentarz Soho Wo – Men również nie ma na celu podburzać, wprowadzać zamęt, skłócać ludzi.
Chciałem tylko stanąć w obronie filuteryjczyków, odkształcić nieco sposób myślenia ludzi , którzy wchodzą na tę stronę, że jesteśmy jacyś egocentryczni i tylko egocentryczni albo jacyś sztuczni i tylko sztuczni (a przecież wiadomo, że to są tylko komponenty osobowości i ten, co uważa, że inni są egocentryczni sam jest człowiekiem, który też jest po części egocentryczny, ale i altruistyczny, i dziwny itd. , jak każdy nooo… ;) ) .
Chętnie zapoznam się z opiniami odnośnie moich wypowiedzi. Może też coś robię źle , a o tym nie wiem. Pomóżmy sobie.
Ale i tak pewnie to, co napisałem zostanie potraktowane jako zarzut przez niektórych, dlatego zastanawiam się nad tym, czy z filuterii po prostu nie odejść.
Pozdrawiam Wszystkich
Tomek
Dziękuje Państwu – w Państwie. Idę dalej szukać. Gdzie indziej
(mam na imię Sebastian – i to jest tylko półprawdy)
a Svarowski się w kryształach przewraca…
Wiele tekstu. Chyba nie trzeba aż tyle pisać. Nie wiem.
Jesteśmy piersi, jesteśmy piękni, bogaci, oczytani, obyci. mamy szyk, klasę i fulu-lilu :). W dodatku jesteśmy ponadprzeciętnie mądrzy. Właściwie mądre. Cha! Jesteśmy piersi…. Chadzamy parami i w pojedynkę (Właściwie królewny są noszone). hej-ho! Dalej, dalej, szybciej….
Projekt/wykonanie:
Alexandra Loobeensky
.
Cena: 30.00 zł
:>
(Wybieliłam sobie zęby w Fotoszopie. Tylko trochę, ale nie mów o tym nikomu)
No, no, ale ciasteczka z marmoladką i rodzyneczkami. Bardzo apatyczne, to znaczy apetyczne ;)
Oczywiście bardzo zwariowane ! :)
Pozdrowienia!
Tomek
Ula, nie martw się, ja nie zdradzę Tajemnicy ;)
Dzięki, TomaszuTomaszu :)
Materiał: srebro, żywica,
Kolory: zimny niebieski i czarny (dowolne zestawienie kolorów w komplecie)
Możliwość sprzedaży na sztuki (75zł/kolczyk)
Projekt/wykonanie:
Ada Lisowska i Aneta Lis-Marcinkiewicz
Foto: Marta Sulkowska
.
Cena: 120.00 zł

Świetnie!
Też praktykuję odlewanie własnych palców (nie wiem, jak jest w Waszym przypadku, dziewczyny, czy te palce są Wasze?) tak więc kolczykowy pomysł wydaje mi się bardzo ciekawy, mrożący krew w żyłach, surrealistyczny i mający swe korzenie (świadomie lub podświadomie) w starych kulturach, praktykujących kanibalizm (?). Świetnie pasowałyby do surrealistycznego stroju na pokazie mody.
Pozdrawiam
Tomek
A, i jeszcze chciałem dodać, że z początku myślałem, iż są to tampony (zapewne ze względu na tematykę, jaka tu się pojawia/pojawiała wcześniej ;)
Wielka szkoda, że dziewczyny nic nie odpisują. To niemal jak ignorancja, brak przychylności (?), życzliwości (?)…
Tomku!
Dziękujemy za miłe słowa! I jednocześnie chcemy się wytłumaczyć – byłyśmy kilka dni poza zasięgiem netu a poza tym do głowy by nam nie przyszło, że ktoś ma ochotę i to jeszcze w tak uprzejmych słowach skomentować nasze paluszki :)
Palce są oczywiście odlane z nas samych, w ogóle staramy się być samodzielne i samowystarczalne. :D
Oglądałyśmy Twoją stronę i również jesteśmy zachwycone, najpiękniejszy (pod wieloma różnymi względami) jest “śpiący” kotek. I ta czerwień…
Pozdrawiamy i jeszcze raz przepraszamy za brak szybkiej odpowiedzi! Ada&Aneta
Dziewczyny!
Dziękuję za odpowiedź i wizytę na moim blogu.
Chciałem jeszcze dodać, że klikając na Wasze zalinkowane tu imiona , wyświetla się u mnie tabliczka z informacją o błędzie…
Pozdrawiam
Tomek
I jeszcze jedna rzecz :)
To nie kotek , tylko piesek, ale oczywiście nic się nie stało ;)
T
I jeszcze kolejna rzecz :D
To ani kotek, ani piesek tylko szczur, ale oczywiście nic się nie stało :D
T
Proszę uprzejmie ;)
Jakbyście miały chęć kiedyś, drogie Panie Lisy do Kwadratu, zamienić kiedyś podobne kolczyki na broszki/bransolety/cokolwiek, to ja jestem otwarta na propozycje, gdyż palce to piękny kawał Sztuki.
Aleksandro, bardzo chętnie się wymienimy na jekiś brochy! Jak się namówimy to się odezwiemy, bo w tej chwili nie możemy się zdecydować czy to płucka czy serca czy inne organy… :) Pozdrawiamy!
Swoje palce od Lisów już noszę i w związku z tym napiszę, że, tak fenomenalnej biżuterii, jak żyję, nie miałam. Ach! och! ach! och! i mnogość wszelakich innych okrzyków zachwytu :)
a lisy z pomarańczowych robią się czerwone i spuszczają skromnie głowy uciekając wzrokiem :)
Dla rozwiania wszelkich wątpliwości – Tomek Rogaliński pragnie podkreślić, że koszulka widoczna na zdjęciu Urszuli Kluz – Knopek, od początku do końca stanowi jego samodzielną pracę (koncepcja plus wykonanie), zaś pomysł na wykonanie koszulki urodził się samodzielnie w wyniku wizji autora niepodpartej żadną inną wersją koszulek, jakie są prezentowane na filuterii.pl. Pierwszeństwo ich zaprezentowania nie stanowi o pierwszeństwie ich wykonania.
Wielkie to jest.
;)
(I ten zadziorny wzrok, ach! och!)