życie intymne Svarowskiego

To są odlewy jednej z naszych ulubionych części ciała wykonane z żywicy, srebra i kamieni Svarowskiego.
To są też stwory – metafory zatrzymania bądź uwięzienia w pamięci. Czy jest jakiś ratunek?

Projekt/wykonanie: Ada Lisowska i Aneta Lis-Marcinkiewicz
Foto:  Marta Sulkowska

Cena za jedną sztukę

Cena: 80.00 zł


Jeśli nie chcesz płacić pieniędzmi —  zaproponuj towar na wymianę:

wyślij e-mail, z tytułem „Wymiana”. Napisz co, na co — podeślij zdjęcia. Pamiętaj, że to co proponujesz w zamian, musi być twojego pomysłu, projektu i wykonania…

Ten wzór projekt/pomysł jest własnością Ada Lisowska i Aneta Lis-Marcinkiewicz i jest chroniony prawem autorskim.

Tags: , , , , , , ,

podziel się | dodaj komentarz | zobacz komentarze (19) do “życie intymne Svarowskiego”

  1. b.b. valentine pisze:

    ej ten svarovski to zwykle oszukaństwo, a nie prawdziwy kamień. ale odciski wydają się być wiarygodne

  2. lis2 pisze:

    nie lubimy, kiedy ktoś nas oskarża o “oszukaństwo”, z chęcią wysłuchamy Twojej wersji

  3. bb valentine pisze:

    ej ja svarovskiego oskarżam o oszukaństwo-podobno te kamienie to są z głowy wymyślone i wyhodowane w laboratorium a nie znalezione w matce ziemi-a jak coś co jest z głowy może być prawdziwe? np jakaś idea albo co… hmmm.
    przypuszczam , że nawet svarovski jest wymyślony … przypuszczam , że nawet ja jestem wymyślona.

    p.s
    przepraszam, źle ujęłam wątek “oszukaństwa”
    :)

  4. lis2 pisze:

    Aaaaaaaaaaaaaaha,
    bo my takie wrażliwe na swoim punkcie, egocentryczne jesteśmy i wszystko bierzemy do siebie i spać nie możemy…
    a Svarowski to niech sobie nawet lepi sobie te kamienie z plasteliny, ważne, że są śliczne :)))

  5. Tomek pisze:

    Pozwólcie, że przedstawię swoje zdanie, ponieważ b.b. valentine poruszyła ciekawą kwestię, która i mnie jako artystę, wypowiadającego się poprzez rzeźbę zajmuje.
    “jak coś co jest z głowy może być prawdziwe?”

    Owszem, może być prawdziwe. Z mojej głowy np. są rzeźby. Każda jest podparta wizją, przeżyciem, emocją, a więc tym, co jest prawdziwe. Sam jako człowiek też jestem prawdziwy (oczywiście można podejmować filozoficzne dysputy na temat rzeczywistości bytu), a więc wszystko, co ze mnie – jest prawdziwe i stanowi odzwierciedlenie mojego umysłu.

    To tyle, co chciałem napisać odnośnie prawdziwości i nieprawdziwości.
    Pozdrawiam Wszystkich :)
    Tomek

  6. bb valentine pisze:

    och, bezsonność!- takoż moja wina jeszcze straszniejsza!

    p.s.
    :)

  7. Soho Wo-Men pisze:

    Ej, wy wszyscy czy jesteście prawdziwi i namacali? Czy jesteście prawdziwymi: egocentrykami, artystami, mandragorami (gdyż szukam prawdy, ale wydaje mi się, że tutaj jej nie znajdę)

  8. Tomek pisze:

    Hej,
    mądre pytanie,
    podziw dla poszukiwań.

    Ale muszę Ci na pisać, że każdy z nas poszukuje prawdy. Czasem nie godzimy się ze sobą, sprzeczamy, obrażamy, różnimy, a trzeba mieć też sporo odwagi, aby przyznać się do egocentryzmu, czy powiedzieć o sobie artysta/artystka. Myślisz, że jesteśmy zepsuci do cna? Sądzę, że prawdy trzeba poszukiwać we własnym wnętrzu. Jeśli dokonasz odkrycia jej cząsteczek będziesz żył w zgodzie ze sobą samym i spokojnie spojrzysz na siebie , a przede wszystkim nie będziesz tworzył relacji ja – inni. Bo na to mi wygląda, że tak obecnie masz.

    Napisałeś “ej wy wszyscy”, a o sobie piszesz , że “szukasz prawdy” tak jakbyś był jedynym na świecie sprawiedliwym. Nieładnie tak.

    Skąd wiesz, że my nie poszukujemy prawdy?

    Ja również poszukuję, dlatego robię to, co robię. Moja sztuka (za to sformułowanie niektórzy są gotów człowieka “ukrzyżować”, ale dlatego, że jestem egocentryczny to znam własną wartość – czy to źle, dla Ciebie zapewne bardzo…) opiera się na poszukiwaniu prawdy. Dlatego nie wiem, dlaczego tak od razu wydaje Ci się, że prawdy tu nie znajdziesz. Może to Ty jesteś skrajnym egocentrykiem, który nie chce, czy może nie potrafi dostrzegać prawdy?
    No i czy jesteś prawdziwy, używając w podpisie komentarza nazwy Soho Wo -Men ?
    Pozdrawiam
    Tomek Rogaliński (jak najbardziej prawdziwy, przynajmniej z imienia i nazwiska ;) )

  9. bb valentine pisze:

    o kłótnia. fajnie.
    p.s.
    ja tam jestem zepsuta.

    ps.2
    tomek ja nierelacja ja-inni , to niby ja- ja? :) bezsensu

  10. Tomek pisze:

    bb valentine.
    Ale to nie jest kłótnia. Tylko wymiana zdań.

    Nie rozumiem o co chodzi Tobie z nierelacją.

  11. Tomek pisze:

    bb valentine
    z szacunku do Ciebie, Twojej Inności ( która na pewno jest Wartością, co do tego nie ma wątpliwości), Osoby muszę to napisać:

    Nigdy nie rozumiem tego, co piszesz.
    Dla mnie Twoje rozważania to zawsze daleko posunięta abstrakcja.

    Pozdrawiam

  12. bb valentine pisze:

    zabrakło “k” po “ja”. to był skrót myślowy nt. dywagacji o relacjach, i o ich wartościowaniu, sprytnie, zakamuflowanym w zadniu konczącym sie na “obecnie tak masz”;

    poza tym “inność” ma znaczenie pejoratywne, i fax paux, które popełniłeś w pierwszej części zdania, tylko miało swój negatywny efekt przez opróby tłumaczenia się w dalszej cześci ostatniej wypowiedzi

    abstarakcja to abstrakcja bliska czy daleka, gdybym byla nadwrazliwym omnipotentem mogłabympoczuć sie dotknieta, i spławiona.
    ale nie jestem i nie czuje.
    żegnam!:)

  13. admin pisze:

    ale w sumie o co teraz poszło, bo sama się pogubiłam

  14. Soho Wo-Men pisze:

    Jest tu admin. To ciekawe, jednak ktoś czuwa.
    Panie Tomaszu, napisał Pan, że musi napisać… Mus bywa bolesny, jak i prawda: taka wyssana z palca i taka przeczytana w gazecie lokalnej np. Dodatku Nadbałtyckim, jak i taka którą przekazuje się szepcząc z ucha do ucha.
    Co Pan ma na myśli pisząc w liczbie mnogiej o zepsuciu? Jest was więcej niż jeden prawdziwy tomek rogaliński? Naiwne to co Pan Pisze ( zmieniłem forme na Pan, bo teraz jestem w pracy i musze być oficjalny dopóki jestem w redakcji.) w tej niby-odpowiedzi. W tej ocenie mnie nastawionej na tandeciarską prowokację – z drugiej strony dobrze- styl wypowiedzi Pana, jest też prawdą o Panu.
    I jestem jedynym na tym świecie sprawiedliwym, czy tobie, Panu, wam, komukolwiek się to podoba , czy nie. Po prostu tak jest.
    Prawda, prawda, prawda – patrze i nadal nic szczerego nie widzę.

    P.S.
    So, so beautiful life.

  15. Tomek pisze:

    Też się zastanawiam. Napisałem tylko , że nie rozumiem abstrakcyjnego myślenia bb valentine, do czego mam prawo. Nie zawsze można zrozumieć filozoficzne rozważania , a na pewno nie chcę się z nikim wdawać w kłótnie. Niestety z przykrością zauważam, że bb valentine tylko czeka na kłótnię. Daje temu znak, pisząc”kłótnia. fajnie”.

    Jeśli chodzi o mnie w ogóle nie jestem zdenerwowany, obrażony. Fakt, kiedyś krótko uciąłem dyskusję , ale wynikało to z moich osobistych przekonań i poglądów na sprawy życia, śmierci, cierpienia, miłości (w którą wierzę, chcę wierzyć i nikt mi tego oczywiście nie zabrania).

    Jako filuteryjczycy powinniśmy trzymać się razem, co nie znaczy, że nie możemy wyrażać swojego zdania.
    Jednak powinniśmy oddzielić sztukę od wypowiedzi, komentarzy. Jedno nie może zachodzić na drugie, brakuje tu powagi i faktycznie można zrozumieć jednego z komentujących,ponieważ filuteria nawet w moim odczuciu jest za bardzo oniryczna. To jest ciekawe, ale może wypadałoby to zmienić. Nie chodzi o pompatyczną powagę, ale jednak My jako artyści, szanujący odbiorcę, moglibyśmy wreszcie wspólnie pokazać, że swoją pracę traktujemy poważnie i nie jest to niczym nieskromnym. Inaczej będziemy ciągle tkwić w jakiejś niemocy, kryć się przed tym, co wypowiadamy i co pokazujemy.

    Ja poważnie traktuję swoją pracę.

    Nie miałem zamiaru obrażać bb valentine, co więcej uważam, że napisałem jej prawdę (ale moją prawdę, z którą i jej osoba nie musi się zgadzać) . Natomiast fajnie, bo prosto i w przystępny sposób objaśniła mi to,o co ją prosiłem. Nie było to już tak filozoficzne wyjaśnienie, które przeczytać można, ale którego zrozumieć już się nie da. Czyli wychodzi na to, że wypowiedzi bb valentine potrafią być zrozumiałe. A to, że napisałem o jej Inności i to zaznaczam przez duże “I” to faktycznie tak uważam i cenię to sobie u niej.

    Każdy z nas jest osobowością, ma swój charakter, jesteśmy uwrażliwieni bardziej, a może po prostu zdajemy sobie sprawę z własnej nadwrażliwości i to nas (mnie)może gubi.

    Może i ja przesadnie przejąłem się tym, co napisała jedna z osób, która zadała pytanie, czy jesteśmy prawdziwi i namacalni, czy jesteśmy egocentrykami. Ale jednak przejąłem się i temat potraktowałem poważnie. A bb valentine, która jest współuczestniczką w działaniu filuterii (w sensie pisania tekstów) kwituje to – znowu cytat -”kłótnia. fajnie” To ja się pytam, czy bb valentine traktuje filuterię poważnie i ich członków, czy śmieje się w nos sobie i innym?
    Niestety nie widzę jakiejś wspólnoty. Każdy z nas ma działać niezależnie, nie chodzi też o włażenie sobie w tyłek, tylko o jakieś poczucie przede wszystkim wsparcia. A tak to każdy rzepkę sobie skrobie, a co tam…

    Moja odpowiedź na komentarz Soho Wo – Men również nie ma na celu podburzać, wprowadzać zamęt, skłócać ludzi.
    Chciałem tylko stanąć w obronie filuteryjczyków, odkształcić nieco sposób myślenia ludzi , którzy wchodzą na tę stronę, że jesteśmy jacyś egocentryczni i tylko egocentryczni albo jacyś sztuczni i tylko sztuczni (a przecież wiadomo, że to są tylko komponenty osobowości i ten, co uważa, że inni są egocentryczni sam jest człowiekiem, który też jest po części egocentryczny, ale i altruistyczny, i dziwny itd. , jak każdy nooo… ;) ) .
    Chętnie zapoznam się z opiniami odnośnie moich wypowiedzi. Może też coś robię źle , a o tym nie wiem. Pomóżmy sobie.
    Ale i tak pewnie to, co napisałem zostanie potraktowane jako zarzut przez niektórych, dlatego zastanawiam się nad tym, czy z filuterii po prostu nie odejść.

    Pozdrawiam Wszystkich
    Tomek

  16. Soho Wo-Men pisze:

    Dziękuje Państwu – w Państwie. Idę dalej szukać. Gdzie indziej
    (mam na imię Sebastian – i to jest tylko półprawdy)

  17. lis2 pisze:

    a Svarowski się w kryształach przewraca…

  18. A. Loobeensky pisze:

    Wiele tekstu. Chyba nie trzeba aż tyle pisać. Nie wiem.